poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kriegerdenkmal


Niebawem znów będę musiał wyjechać z „Piątą stroną” za granicę, trzeba rozliczyć się z jesiennej wyprawy do Obwodu Kaliningradzkiego. Mam nadzieję, że nie utknę tam na tak długo, jak zakopałem się w Berlinie. W stolicy Prus Wschodnich i jej okolicach spędziłem niecałe trzy dni, przywiozłem też stamtąd 500 zdjęć mniej niż ze stolicy Niemiec, ale... Dolina Pregoły jest bagnista i bardzo wciąga. Poza tym to odcięty granicą kawałek bardzo mi bliskiego regionu, w którym spędziłem piękne dzieciństwo. Wyprawę zapowiadam, tymczasem zaś staram się przed nią nieco dokształcić i zapraszam do swojego kąta Prus Wschodnich.
Ten wstęp nie jest przypadkowy. Jesienią jadąc z Wystrucia do Gąbina, byliśmy świadkami ponownego odsłonięcia założonego w międzywojniu cmentarza wojennego, na którym spoczywają żołnierze obu stron toczonych tam w 1915 roku bojów. Zdaje się, że uroczystość, w której braliśmy udział, nie była odosobnionym przypadkiem troski Rosjan o podobne pamiątki przeszłości. Kręciłem się po wysprzątanej łące, wokół stojącego w jej centrum pomnika i było mi cholernie wstyd. Pod Pasłękiem, niedaleko domu moich dziadków, znajdowało się podobne pole, z którym ludzie obeszli się jednak zupełnie inaczej.
Cmentarz w Pólku został założony podczas I wojny światowej przy znajdującym się w sąsiednim Krośnie obozie jenieckim. Do jego baraków trafiło prawie 15 tysięcy osób, głównie jeńców z armii rosyjskiej, znaleźli się tam jednak również Francuzi, Anglicy i Rumuni. Pierwszy raz, na teren cmentarza, dotarłem jakoś na początku 1988 roku, już z daleka było widać, co tu się znajduje, dzięki równym szpalerom drzew posadzonych przez Niemców w latach 20. Za zaporą krzaków znalazłem wysoki ceglany pomnik z tablicą spisaną po niemiecku i rosyjsku. Obok niego leżały jeszcze dwa z czterech kamiennych słupków, na których kiedyś opierał się otaczający pomnik łańcuch (poznałem po śladach rdzy i jakichś jego smętnych resztkach). Na cmentarzu, poza wykopami – pamiątkami działalności jakichś okradających groby kretynów – trafiłem na dwie tablice nagrobne. Tylko jedna była czytelna, wśród bodajże 10 nazwisk znalazłem kilka ewidentnie polskich. W sumie na tym cmentarzu pochowano ponad tysiąc osób.
Grzebiąc w starych toruńskich gazetach wiele razy wpadałem na wzmianki z mojego Pasłęka, przez „Gazetę Toruńską” tytułowanego Holądem (po niemiecku miasto nazywało się Preußisch Holland), były to jednak same drobnostki. Ani tymczasem, na łamach niemieckiej „Thorner Zeitung”, udało się znaleźć prawdziwą perłę: relację z odsłonięcia pomnika na cmentarzu przy obozie jenieckim. Tego samego, który ukazał się moim oczom 25 lat temu, a który dziś... no, o tym za chwilę.
Pasłęk. Pomnik zmarłych rosyjskich jeńców wojennych. Poświęcenie pomnika na cmentarzu, który został założony dla zmarłych rosyjskich jeńców w pobliżu obozu jenieckiego, nastąpiło w Święto Zmarłych. Delegacje jeńców i rosyjski personel sanitarny zaciągnęły wartę przed pomnikiem. Na uroczystości pojawił się korpus oficerski obozu jenieckiego, rosyjski duchowny, który sprawuje duchową posługę wobec jeńców, katolicki proboszcz Austen i superintendent Graf, któremu powierzono duchową posługę wobec jeńców ewangelickich. Przy małym ołtarzu ozdobionym rosyjskim krzyżem grecko-katolicki duchowny odmówił przepisowe modlitwy, a utworzony z jeńców chór wykonał liturgiczne śpiewy. Następnie duchowny wygłosił mowę po rosyjsku. Potem proboszcz Austen wygłosił mowę po niemiecku. Superintendent Graf wskazał na znaczenie pomnika.
„Thorner Zeitung”, 5 grudnia 1916 roku.

To może zabrzmieć jak tani sentymentalny chwyt, proszę mi wybaczyć, jednak po otrzymaniu tej notatki zacząłem szperać w internecie i znalazłem zdjęcie z opisanej uroczystości. Nawet niektórzy z wymienionych dostojników są tu oznaczeni i podpisani! Niestety, nie wiem gdzie ta fotografia była wyesponowana, bo mocno poruszony, zapisałem ją sobie nie odnotowując źródła. Szukałem później, ale bez skutku, właściciela bardzo zatem przepraszam, że mu ten skarb ukradłem. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarza, jednak tekst, obraz i przede wszystkim, miejsce, mają dla mnie ogromne znaczenie.
Wspominałem o resztkach podpasłęckiego cmentarza, jakie zastałem w 1988 roku. O tym, jak się on prezentuje na zdjęciach z lat międzywojennych, które widziałem, wspominał nie będę, bo mi brakuje słów. Pisałem też o wstydzie... Ostatni raz Pasłęk odwiedziłem kilka lat temu, szczegółowo to zresztą na stronie opisując. Przymykając oczy minąłem wtedy dom dziadków - bardzo strasznie się tam wszystko zmieniło, przeleciałem przez wąwozy, które w dzieciństwie dostarczyły mi wrażeń porównywalnych pewnie z tym, czego doświadczył Kolumb odkrywając zakamarki Ameryki. Przeskoczyłem szosę i... nie mogłem zlokalizować cmentarza.
Kiedy byłem mały dziwiło mnie, że takie miejsce można było tak bardzo rozwalić. Dlaczego? Bo to poniemieckie? To jeszcze mógłbym zrozumieć, na efekty podobnego myślenia, lub bezmyślności raczej, się napatrzyłem. Cmentarz nie był przecież niemiecki, spoczywają tam m.in. Polacy. Jakże to tak, Niemcy ich pamięć uszanowali, a „swoi” zniszczyli?
Widok sprzed 25 lat można było próbować usprawiedliwić kilkoma dziesiątkami lat komuny. Nie wiem jednak, jaki diabeł wstąpił w ludzi później. W 1988 roku pod Pólkiem znalazłem cmentarz zdewastowany, ale jednak czytelny, chociażby dzięki zasadzonej przez Niemców zieleni. W czerwcu roku 2010 na cmentarz szedłem po omacku, bo nawet drzewa zostały tam zdemolowane.
To, że w tym bajzlu znalazłem resztki pomnika można chyba uznać za cud. Przypomnę, że wystawiony w 1916 roku, A.D. 1988 stał jeszcze cały. Później przez jakiś czas też, bo w „Gazecie Pasłęckiej” wyczytałem, że znajdująca się na nim tablica została przeniesiona do muzeum.
Obrazy zniszczenia pochodzą sprzed ponad trzech lat. Zdaje się, że przez ten czas kogoś wreszcie ruszyło sumienie, w sieci znalazłem w każdym razie wzmiankę o porządkach. W tekście można też znaleźć informacje na temat obozu z I wojny (jeńcy trafili w okolice Pasłęka również po 1939 roku) i jego zdjęcie.
Nie wiem, jak cmentarz pod Pasłękiem wygląda teraz. Jakoś nie chce mi się jednak wierzyć, by kiedykolwiek zapamiętany przeze mnie pomnik został odbudowany. Dobrze, że przynajmniej krzaki zostały wykarczowane. Tymczasem, stojąc na cmentarnym polu pod Gąbinem, stolicy najbardziej wschodniej rejencji Prus Wschodnich, o dziś Gusiewem w Obwodzie Kaliningradzkim, bardzo się wstydziłem. Rosjanie o takich cmentarzach pamiętają, a ile wojennych nekropolii rozsianych gęsto po polskiej stronie granicy wygląda dziś tak jak ten „mój” cmentarz pod Pasłękiem, lub jeszcze gorzej?

5 komentarzy:

Anek pisze...

Zajumane z Fotopolski - czyli od klasycznych szperaczy internetowych aukcji. Mają nawet moją pocztówkę z Golubia (unikat pokreślony czerwonym długopisem na Drwęcy).

Fotopolska zajumała z:
http://www.rowery.olsztyn.pl/wiki/miejsca/1914/warminsko-mazurskie/paslek

Ci z kolei zajumali zdaje się z aukcji na allegro, przeniesionej już do archiwum.

Efekt sprzątania z tego co wyszperałam to po prostu postawiony prawosławny krzyż (gatunek efemeryda - z metalu).

Anonimowy pisze...

No, nie jestem pewna :)

Nadal do nabycia tu: http://www.delcampe.de/item.php?language=G&id=191984595

Anek pisze...

No proszę! Mi wyskakiwała aukcja podobnie podpisana, ale to jest ewidentnie to! Z notatkami, ale bez obiegu, trochę tak, jakby jakiś świadek wydarzenia opisał to sobie do domowego archiwum.

Roman Salach pisze...

Witam

Skojarzyłem to opisanie z toruńskim Kriegerdenkmal, istniejącym do 1920 roku na obecnym Placu Teatralnym. Niestety, pozostały po nim tylko zapisy w dokumentach i książkach. I ta tendencja do niszczenia pozostała w nas do dzisiaj. Nie potrafimy jeszcze obiektywnie spojrzeć na wiele spraw. Toruń teraz jest polskim miastem, ale wcześniej był pruski, był rosyjski i był krzyżacki. I powinniśmy pielęgnować ślady tych wszystkich nacji. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Może nie wszystko stracone ? http://zabytkowypaslek.pl/Oboz_Jeniecki_Paslek.pdf