poniedziałek, 6 stycznia 2014

Wilki morskie


Tu już naprawdę nie będę się odzywał, mam tylko zdjęcia bez treści. To rodzinne pamiątki po wujku pana Olgierda, który na przełomie lat 20. i 30. służył w Polskiej Marynarce Wojennej na torpedowcu ORP „Ślązak”. Na zdjęciach sporo widać, ktoś kto się na tym zna niedawno panu Olgierdowi je poopisywał, dobrodziej, który mi tą część swojej kolekcji wypożyczył, nie pamięta jednak, kto to był. Jak już wspomniałem, zdjęcia są na sprzedaż, gdyby ktoś był nimi zainteresowany, proszę o kontakt.
Powinienem pewnie zacząć od „Ślązaka”, jednak z całego zbioru najbardziej mi się chyba spodobało ujęcie kanonierki „Komendant Piłsudski”. Uzbrojony w dwa działa 75 mm i kilka karabinów maszynowych okręt został zbudowany w 1917 roku w fińskiej stoczni. Zatonął na Helu podczas kampanii wrześniowej, został jednak przez Niemców podniesiony, wyremontowany i wcielony do Kriegsmarine. W 1943 roku dobiły go we francuskim porcie Nantes alianckie bomby lotnicze.
Wilki morskie, czyli załoga „Ślązaka” pod koniec 1928 roku. Skąd to wiem? Wielu z nich, jak na prawdziwych wilków morskich przystało, ma w dziobach fajki, a fotografia jest wigilijną pamiątką, co widać na odwrocie.
Oto ten odwrót, a na nim lista nazwisk. Gdyby ktoś wypatrzył na niej krewnego, bardzo polecam łaskawej pamięci swoje dane kontaktowe.
 Zdjęcie wykonane pod pokładem, ale przy innej okazji.
 Tak wyglądał wtedy gdyński port.
 Takie statki tam wtedy zawijały.

I takie okręty. Jak wynika z opisu, którego źródła pan Olgierd nie pamięta, są to zdjęcia z wizyty włoskich krążowników w lipcu 1929 roku.
 Jak wynika z opisu, były to krążowniki „Francesco Ferrucio” i „Pisa”.
Ten pierwszy został zbudowany w 1902 roku, jego główne uzbrojenie stanowiło osiem dział 203 mm i sześć 152 mm. Niedługo po swoim rejsie do Polski został wycofany i trafił na złom.
Gości z Italii powitać miał ORP „Mazur”, którego najprawdopodobniej – znów opieram się na zdobytych przez pana Olgierda informacjach – widzimy poniżej. Być może też w ceremonii brał udział „Ślązak”, skoro wśród pamiątek członka jego załogi znalazła się dokumentacja fotograficzna tego wydarzenia. To tylko jednak moje domysły, w morskim archiwum mojego dobrodzieja nie brakuje obrazków kupionych zapewne od gdyńskich fotografów.
Jednym z nich jest na pewno lotnicze zdjęcie ORP „Bałtyk”, dawnego francuskiego krążownika pancernopokładowego, największego okrętu, jaki kiedykolwiek służył pod polską banderą. W polskich czasach pełnił funkcję okrętu szkolnego, na jego pokładzie – co zapewne widzimy na tym zdjęciu wykonanym na tle Kępy Oksywskiej (?) – odbywały się różne uroczystości, w tym promocje adeptów toruńskiej szkoły morskiej. Po upadku Gdyni we wrześniu 1939 roku okręt został przejęty przez Niemców i złomowany na początku lat 40.
Zdjęcie opuściło atelier G. Jakubowskiego.
Tak samo jak fotografia szkunera szkolnego Polskiej Marynarki Wojennej, legendarnej ORP „Iskry”, która swoją drogą w czasach, kiedy wuj pana Olgierda służył w marynarce, dopiero nabierała biało-czerwonych kolorów.
Te fotografie, które nie zostały wykonane przez G. Jakubowskiego, pochodzą z zakładu R. Morawskiego, który (zakład, nie R. Morawski) miał swoją siedzibę w Gdyni przy ulicy Gdańskiej. Oto jedno z jego dzieł przedstawiające torpedowiec ORP „Podhalanin”, lub "Śląsk".
ORP „Wilia”. Transportowiec Polskiej Marynarki Wojennej, który przed wojną m.in. przywiózł do kraju działa późniejszej baterii nr 31 „Cyplowej” im. Heliodora Laskowskiego na Helu. Te cztery armaty we wrześniu 1939 roku spędzały Niemcom sen z powiek, jeden z wystrzelonych przez baterię pocisków pod koniec miesiąca pokiereszował ostrzeliwujący półwysep pancernik „Schleswig-Holstein”.
Nasza „Wilię” natomiast wybuch wojny zastał w Casablance. Razem z „Iskrą” dotarł do Francji kontynentalnej, a później sam zawinął do Wielkiej Brytanii, gdzie jako „Modlin” został przekazany Polskiej Marynarce Handlowej. Swego bogatego żywota dokonał w dniu ataku aliantów na Normandię 6 czerwca 1944 samozatopiony jako część falochronu portu inwazyjnego.
Przeglądam podpisy, jakie panu Olgierdowi zostawił nieznany ekspert i widzę, że „Wilię” widać również na prezentowanym wyżej zdjęciu portu gdyńskiego.
Zapatrzyłem się na zdjęcia i pożeglowałem nieco poza widnokrąg. Jego granice wyznaczają natomiast ORP „Ślązak” i wuj pana Olgierda. Okręt, wraz z torpedową kompanią pod koniec lat 20. prezentował się tymczasem tak:
A życie na jego pokładzie było prawie jak w Madrycie...
Albo przy szwedzkim wybrzeżu, gdzie „Ślązaka” i wykonane na nim zdjęcie umiejscowił tajemniczy ekspert. Swoją drogą, gdyby zajrzał na Piątą Stronę, to bardzo go proszę o kontakt.
 Jeśli mnie pamięć nie myli, wuj pana Olgierda stoi w środku.
 Tu być może też.
 Zapewne także gdzieś tutaj. W czym towarzystwie?
Zapewne dobrym, co widać na załączonym obrazku.
 Lub obrazkach raczej...
O pozostałych fotografiach niestety nie jestem w stanie nic powiedzieć. Tutaj marynarze pozują na tle żaglowca, ale chyba nie jest to „Iskra”, bo ożaglowanie jej nie przypomina.
 A ci panowie? Paradują na kotwicy „Ślązaka”?
 Kto i przy jakim kole sterowym tu stoi?
 Zapewne, kumpel z wojska.
A tu pozostali?

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ech, militarysta oceaniczny z Pana Redaktora. Wolę bardziej pokojową i mniej armatnią problematykę :)

Ben pisze...

Wspaniale zdjęcia.