piątek, 14 listopada 2014

16 listopada

Wicemarszałek Senatu Jan Wyrowiński będzie głosował na Czas Mieszkańców, ja również.
Rok Później
Czas Mieszkańców niestety przestał być czasem mieszkańców. Stał się czasem rodziny Wielgusów - ich trampoliną polityczną. W zasadzie się rozpadł. Rok po wyborach samorządowych Joanna Scheuring-Wielgus startuje w wyborach parlamentarnych. Tego typu praktyki, bez względu na to, kto się nimi brudzi, uważam za nieuczciwe.
Nie wierzę karierowiczom, nadal jednak wierzę w ideały Czasu Mieszkańców i o nie walczę.
Sz.S.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Redaktorze, na litość - głosować na panią, która ponoć ukończyła Szkołę Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego i uważa to za czyn chwalebny? Wspiera lokalnych domorosłych artystów? Jest wiceprezesem Stowarzyszenia Rzeczpospolita Babska? Czy dyplom "lidera społeczeństwa obywatelskiego" da się zdobyć w szkole? Czy głoszenie, że się jest menedżerem kultury i praca w fabryce płatków śniadaniowych są wystarczającą kwalifikacją do kandydowania na urząd prezydenta 200-tysięcznego miasta? Panią, która na pytanie zadane kandydatom przez konkurencyjną wobec Pańskiej gazetę: "Czy miasto powinno organizować darmowy transport dla uczestników dorocznego festynu Radia Maryja i TV Trwam" odpowiada, iż " miasto powinno pomagać i wspierać organizatorów różnych wydarzeń", czyli nie mówi "nie"!?!
Ręce załamać, Redaktorze. A miałam Pana za człowieka racjonalnego.......

Anek pisze...

Pani Profesor, czy Pani urodziła się już jako Profesor?
Głęboko nie zgadzam się z tonem Pani wypowiedzi. Ludzie, którzy są na końcu pewnej drogi, powinni patrzeć na tych, którzy dopiero przecierają swoje szlaki, pamiętając o swoich początkach, nawet jeśli - w co wątpię - ich własne były usłane różami.
Mamy prawo do swojego zdania, tak jak Pani. To wszystko. Tłumaczyć zaś będziemy się tylko z bierności.

Anonimowy pisze...

Rozumiem zarzuty merytoryczne wobec dzisiejszej władzy, bowiem dobro starego Torunia leży nam wszystkim na sercu, ale żeby od razu agitka wyborcza? Trochę Pan przesadził. Po co ta polityka? Tu nie jej miejsce. Leśne dziadki mocno się okopały, ale i ten Czas Mieszkańców to jakiś gabinet osobliwości, nie babrajmy się w tym. Po ilości plakatów wyborczych widać, że w Toruniu sytuacja jest ciężka, a koryto kusi.

Anonimowy pisze...

Szanowny Anku!

Równie głęboko nie zgadzam się z Pani przekonaniem, że ludzie mają prawo przecierać swoje szlaki od razu od zarządzania tak skomplikowanym organizmem, jakim jest sporej wielkości miasto (oczywiście przy założeniu, że wybory by wygrali). Doceniam prezesowaie fudacjom w rodzaju Win-win i doradzanie pojedynczym z założenia artystom, ale czy kandydatka posiada jakiekolwiek doświadczenie w kierowaniu większymi instytucjami, zespołami ludzi, choćby z zakresu kultury? Czy nawet w dyrektorowaniu przedszkolem? Już pomijam swoją niechęć do specjalistów od tzw. pijaru, bo określić można ich jednym ładnym słowem: to humbug. Ale na przyszłość lepiej może byłoby najpierw zdobyć jakiekolwiek merytoryczne doświadczenie, a potem dopiero startować na urząd prezydenta Torunia.
A tak na marginesie - ktoś, kto w wieku, jak wyczytałam, lat 42 dopiero zaczyna przecierać swoje szlaki wskazuje, iż miał przez co najmniej dwie dekady swojego życia poważne trudności z samookreśleniem.
A tak na marginesie - podawanie, jako argumentu wyborczego potwierdzającego kompetencje prezydenckie, faktu odbycia kursu herbacianego w Londynie, jest po prostu śmieszne! Gdyby to było CV na posadę sekretarki prezydenta, to co innego.....

SzymonS pisze...

To nie jest żadna agitka polityczna, ale konsekwencja tego, czym się zajmuję od lat. Piszę w kółko, że miasto jest demolowane, a to co w nim najcenniejsze, władze traktują w najlepszym wypadku jak zło konieczne. Ta batalia słowna przypomina walkę z wiatrakami, bo jest coraz gorzej. Walenie głową w mur nie pomaga, być może jednak zacznie odnosić jakieś skutki, jeśli zajmą się nim również radni. Tylko jacy? Ci z ugrupowania prezydenckiego są jedynie maszynką do głosowania, nie będą dyskutowali ze swoim wodzem, bo z nim się nie dyskutuje. Na PiS również nie ma co liczyć, bo siedzi u prezydenta w kieszeni, czy też w miejskich spółkach. Platforma Obywatelska opozycją była tylko z nazwy, poza tym od lat cierpi na ciężką nieudolność. Przez trzy kadencje nie była w stanie wystawić nikogo, kto by mógł chociaż zagrozić Zaleskiemu, a teraz, goniąc za korytem, poszła z nim na współpracę. Został tylko Czas Mieszkańców. Udało im się zdobyć cztery mandaty, podczas gdy ugrupowanie prezydenckie, chociaż miało nadzieję zdobyć 12, musi się zadowolić sześcioma miejscami w Radzie. Te liczby chyba mówią same za siebie. Trzymam za Mieszkańców kciuki i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

ziomek pisze...

Jeszcze wczoraj mogłem napisać że ZIMY brak a pan Szymon i tak zapadł w niedźwiedzi sen . Dwa miesiące i cisza. NIE ŁA DNIE !