Grzechem byłoby to zmarnować tym bardziej, że związane z tym miejscem wspomnienia ludzi, a wraz z nimi i zdjęcia, sięgnęły lat 20. pomyślałem sobie więc, że fajnie by było, korzystając z tych wszystkich skarbów, choć na kilka godzin wskrzesić „Esplanadę” podczas Święta Bydgoskiego Przedmieścia. Nie tylko ją zresztą, bo nasze wykopaliska zaczęły się w tym przypadku od wytwórni lodów Toruńskich Zakładów Gastronomicznych działającej po wojnie na zapleczu restauracji. Poważnie myśląc już o wystawie, odebrałem zresztą telefon od syna jej szefa, który bardzo wzbogacił esplanadowe archiwum.
Wystawa będzie czynna od 12 do 16 i do samych zdjęć na pewno się ograniczać nie będzie. Poza tym zaprosiłem wszystkich darczyńców, zatem być może będzie okazja do tego, by powspominać parkiet, na którym podobno pierwszy raz w Toruniu pojawiło się tango, oraz równie ciekawe zaplecza.
Mam nadzieję, że deszcz padający podczas poprzednich edycji święta, tym razem skupi się na innych obszarach świata. Jednak nawet, jeśli znów będzie znęcał się nad najpiękniejszą dzielnicą Torunia, sobotnie popołudnie na Bydgoskim na pewno nie będzie straconym. Bogaty program atrakcji cały czas powstaje, jego rozwój można śledzić na stronie Stowarzyszenia Bydgoskie Przedmieście: MENU BARDZO APETYCZNE.


Orkiestra, która w połowie lat 60. grała w „Esplanadzie”. W sobotę muzyka też będzie, załatwiłem gramofon z taaaką tubą:).

Wystawę organizujemy przy ulicy Konopnickiej 4, wykorzystując zachowany oryginalny parkan ogradzający kiedyś restaurację.

Jak wynika z tego ogłoszenia, „Esplanada” zadebiutowała w maju 1929 roku. No proszę, w maju również, na kilka godzin powróci.
Stare reklamy publikuję dzięki uprzejmości gospodarza strony oToruniu.net.

Nazwy lokalu zmieniały się wraz z jego właścicielami. Zanim „Esplanada” stała się „Esplandadą”, była m.in. „Astorją” – pisownia oryginalna, a przede wszystkim „Grandką”, czyli równie sławną co następczyni, „Grand Cafe”.
Na tym obrazku, który kusił czytelników toruńskiej prasy w styczniu AD 1923 fascynuje mnie cennik. Czterodaniowy obiad kosztował według niego tyle samo, co dwudaniowa kolacja. Na dodatek, w porze obiadowej, koncertom zgłodniałych kiszek, towarzyszyła jeszcze orkiestra... Nie rozumiem tego, ale mimo to, kreślę się z wysokim szacunkiem, z prośbą o poparcie podczas wystawy.

Mister Bobby the Exentrick Trapp Brummer Orginal american Jazz-Bend z rekalmy umieszczonej w „Słowie Pomorskim” 17 października 1922 roku również zaprasza, choć DJ Redaktor ma zamiar „zapodawać” muzykę o nieco młodszych korzeniach. Wina również, niestety, nie będzie:(.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz