czwartek, 10 maja 2012

Uwaga przemytnicy i inni pogranicznicy!

W niedzielę 13 maja, rusza kolejny rajd szlakiem dawnej granicy zaborów. Start o godz. 9 rano sprzed głównej bramy cmentarza w Lubiczu Górnym. 16-kilometrowa trasa będzie wiodła wzdłuż rowu granicznego, duktami leśnymi i bezdrożami, przydadzą się więc jakieś solidniejsze buty – w zeszłym roku nasz przewodnik testował na nas bagno;). Kontrabanda jakaś też się przyda, szczególnie jeśli będzie smakowita, obejdzie się za to bez paszportów. Sztuczne wąsy, bądź stroje kobiece (na zdjęciu z epoki), będą raczej tylko zawadzały. Mamy się uwijać na tyle szybko, by w Osieku złapać autobus do Torunia o 15.30. Niektóre atrakcje szlaku, który ma być wzbogacony, można znaleźć tutaj: NA TROPIE PRZEMYTNIKÓW

12 komentarzy:

toruniak od 10 lat pisze...

idę!!!!!!!!!!

SzymonS pisze...

W imieniu pana Jana Młynarczyka, strażnika granicy oraz organizatora rajdu, polecam i zapraszam.

kamiennakamieniu pisze...

Coś mi się wydaje, że będzie o wiele więcej ludzi niż rok temu.

jarek pisze...

a właśnie! coraz więcej osób zagląda na Pana stronę, do Pana artykułów na łanach N. i coraz więcej osób pójdzie Pana szlakiem..

Obserwator Toruński pisze...

No to pójdziem w te łany... . Powiadam Wam: będzie zimno, deszcz będzie padał srogi a bezdroża okrutne w poprzek dróg naszych układać na przekór Odważnym się będą.
- Zmęczenia jednak miną a zostanie... .
To się za parę godzin okaże o czym będziem naszym wnukom opowiadać :-)

Anek pisze...

I pięknie było :)

SzymonS pisze...

Panu Jarkowi bardzo dziękuję, po tym szlaku prowadził nas jednak pan Jan Młynarczyk, a ja, tropiąc uroki i tajemnice Torunia, podążam głównie trasami przetartymi przez moich poprzedników. W dzieciństwie kupowałem piątkowe "Nowości" dla "Torunia jakiego nie pamiętamy" Henryka Rozwadowskiego (teczkę wypchaną wyciętymi tekstami nadal posiadam). Dziś nieustannie chylę czoła przed mistrzem Romanem Suchem i jego "Albumem rodzinnym". Pierwszy mój większy tekst w gazecie pojawił się na stronie "Dzieje i ludzie" redagowanej przez legendę "N.", pana Stanisława Frankowskiego. Poza tym, pewnie bym tego wiatru fascynacji miastem z pierwszej połowy XX wieku w żagle nie złapał, gdym nie trafił na stronę oToruniu.net. No i jeszcze nasi uniwersyteccy historycy, w zasadzie na każdym kroku przekonują mnie, że w gruncie rzeczy Toruń jest nam, jego mieszkańcom, całkowicie nieznany i jaki fascynujący! Swoją obecność na tych arcyciekawych ścieżkach zawdzięczam więc wielu ludziom. Staram się dodać swoje skromne trzy grosze do tego, co oni zrobili. Niezwykłe zjawisko, które wyrosło na piasku wiślanym i zostało nazwane Toruniem, po stokroć jest tego warte!

Miło było poznać Pana Obserwatora Toruńskiego, w Jego własnej - niewirtualnej osobie. Udało się Panu dotrzeć do samochodu? Nas przygraniczne skarby, oraz przede wszystkim własne nogi, zaniosły aż do Złotorii:).

Night pisze...

Za rok też przedłużamy trasę do Złotorii, najlepiej wzdłuż Wisły.

SzymonS pisze...

Hm, ja chyba jednak wolę wariant odwrotny, spod Osieka do Lubicza...

Anek pisze...

Nigdy nie byłam w Chrapach. Ciekawe czy po rosyjskiej stronie coś się zachowało.

Obserwator Toruński pisze...

> Miło było poznać Pana Obserwatora Toruńskiego, w Jego własnej - niewirtualnej osobie.
Mimo iże starałem się być niewidocznym (Akurat! A ciągłe machanie aparatem to pies!?) jakimś tajemniczym dla mnie sposobem zostałem szybko zdemaskowany :-) Wprawiło mnie to w nieliche zakłopotanie, bo uczestnicy (z których część doskonale się ze sobą zna) dość szybko rozszyfrowali mnie podczas gdy ja prawie nikogo nie. No i dlatego udzielałem się skromnie, po cichutku kombinując z kim akurat mam przyjemność... .

> Udało się Panu dotrzeć do samochodu?
Barwne story o moim powrocie znajduje się w zamieszczonej już relacji.

> własne nogi, zaniosły (nas) aż do Złotorii
Dręczący (a jak się później okazało nieuzasadniony) niepokój o pozostawioną na nieznanym mi terenie ruchomość, kazał mi czym prędzej wracać. Troszku jednak żałowałem swego ciut za wczesnego odejścia. W tym moim przygotowaniu do rajdu było więcej entuzjazmu niż profesjonalizmu :-)

Niemniej jednak w dobrym samopoczuciu utrzymuje mnie mocne przekonanie, że nadrobię to na III Rajdzie Granicznym! A wybiorę się na niego wraz z pokaźną grupką przyjaciół. Miniona impreza była tak świetna, że chyba już teraz trzeba by zacząć do niej przygotowania.
- I dlatego już teraz proszę mnie wpisać na listę obecności!

SzymonS pisze...

My mieliśmy przewagę liczebną, jednak co trzy głowy... Poza tym Pan Obserwator był tak bardzo pochłonięty obserwowaniem...