„Victoria” przetrwała wojnę w i kolejny raz poszła na dno w 1945 roku. Po wojnie została zastąpiona przez słynną pierwszą „Katarzynkę”, sama pewnie poszła na złom. Zanim jednak przetarła ten szlak, wryła się swym kadłubem w pamięć mieszkańców Torunia. Czasami robiła to w sposób dość niekonwencjonalny.
Wesoły przewóz przez Wisłę
Wczoraj w godzinach popołudniowych przejeżdżający parostatkiem przez Wisłę zaznawali niezwykłych emocyj: więc najpierw spieszący na pociąg miał możność wyrywania sobie włosów z głowy, siedząc na statku przeznaczonym do przejazdu podróżnych, statek ten bowiem zamiast spełnić swoje przeznaczenie, zajęty był holowaniem berlinek, przedłużając przejazd przez Wisłę 20-25 min. a następnie kilkakrotnie przybijał zamiast do przystani wprost do brzegu, ułatwiając podróżnym wydostanie się na brzeg. Że jednak nie wszyscy podróżni pochwalić się mogli zręcznością w wykonywaniu skoków akrobatycznych, większość musiała z zacisniętemi zębami przyglądać się ewolucjom zwarjowanego statku Trudno przypuszczać, iżby wapory wiosenne uderzyły do głowy martwej „Victorii”, snadniej posądzać o to należy sternika. I nie tyle wapory wiosenne, ile z pewnością coś z Baczewskiego. A co nato interesy podróżnych?
„Słowo pomorskie” za oToruniu.net, ale bez dokładnej daty.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz