poniedziałek, 16 maja 2011

Budowa bardzo do-rzeczna

Kilka dni temu Miejski Zarząd Dróg zaciągnął dziennikarzy na budowę nowego toruńskiego mostu. W tej chwili inwestycja raczej na kolana nie rzuca, już niedługo jednak na pewno będzie miejscem bardzo ciekawym – szczególnie dla mnie. Most ma być bowiem stalowy, a jego części powinny na plac budowy przypłynąć Wisłą. Konstruktorzy mają przy tym dylemat, czy główne jego elementy przygotować w hutach i do Torunia spławić wielkie klocki, z których szybko będzie można zbudować przeprawę, czy też wysłać transporty pełne mniejszych elementów i babrać się z nimi na miejscu. Pierwsze rozwiązanie wydaje się być najbardziej korzystnym, wielki transport będzie miał jednak wielkie kłopoty, by przepłynąć przez zdewastowaną Wisłę. Decyzja ma zapaść lada dzień, ale chyba raczej wybór padnie na transport drobnicy, głębokość Wisły w miejscu budowy, waha się teraz między 120 i 150 centymetrów...
Na zdjęciu niżej statek, który mozoli się z Wisłą na wysokości mostu kolejowego.

Mnie najbardziej ucieszyła wizyta na barce, które będzie wykorzystywana do budowy części zawieszonych nad Wisłą. Widoczny na zdjęciu słupek jest jednym z czterech, jakie zostaną wbite w dno rzeki, by jednostkę utrzymać w jednym miejscu.
Rzeczna część budowy przeprawy ruszy z kopyta, gdy zostanie zbudowane nabrzeże do obsługi barek przywożących części. Historia w tym miejscu chichocze, bo na tej wysokości pomocniczy port wiślany zaprojektował już przed wojną Ignacy Tłoczek, wtedy główny architekt miasta. Wojna zniszczyła jego wizję, gdyby jednak ten projekt został zrealizowany, Toruń by się wzbogacił o czwartą przystań. To chyba najlepiej obrazuje, czym była kiedyś Wisła, a czym już nie jest.
Barka do budowy mostu została ściągnięta z Danii. To smutne. Ciekawych odsyłam do opowieści na temat „Nura”, pierwszego polskiego rzecznego motorowca zbudowanego w stoczni modlińskiej w 1930 roku, który nadal uwija się po rzece pod Chełmnem...
Na drugim brzegu również trwa budowa. Za kilka dni wpłynie ona również na Wisłę. Pod koniec maja na środku rzeki powinna rozpocząć się budowa sztucznej wyspy, na której oprze się cała konstrukcja. Zanim jednak ona ruszy, trzeba będzie dokończyć budowę nabrzeża.
Zachwycam się tu jedną barką i jedną rzeczną budową... Czym to jednak jest w porównaniu z flotą, która stacjonowała w Toruniu jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku?
Teraźniejsza wielka mostowa inwestycja również traci swój blask w porównaniu z dziesiątkami mniejszych, ale ciągłych budów rzecznych sprzed lat.
Te archiwalne zdjęcia raczej nie zostały zrobione u nas, są jednak częścią kolekcji odnalezionej w toruńskim Porcie Zimowym. Jeśli dobrze pamiętam, jedna z tych dwóch fotografii – chyba pierwsza – została zrobiona przy okazji powojennej akcji podnoszenia z dna zatopionej pogłębiarki „Goliat”. Ech, sprawy rzeczne mocno zaniedbałem. Mógłbym skompletować całą toruńską flotyllę, wciąż przecież żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają nazwy jednostek, którymi pływali. Hmm, królestwo za trochę czasu!



Mikołaj Kopernik wstrzymał Słońce i poruszył Ziemię. Budowniczowie toruńskiego mostu są najwyraźniej jego spadkobiercami, od łomotu palownicy wbijającej żelbetowe słupy pod fundamenty podpór przyszłej przeprawy, ziemia drżała, że hej!
Na brzegu ziemia się trzęsła przy wbijaniu pali, a tymczasem na placu Daszyńskiego – tam gdzie most ma trafić w prawy brzeg, kurczyła się przestrzeń dostępna dla ludzi.

3 komentarze:

JERZY pisze...

a o przystani w ciechocinku nie posiadasz jakiś ciekawych informacji fotek? czytałem o niej w wyspie zloczyńców, podobno była to regularna przystań rzeczna

Mgiełka . pisze...

Lubię czytać Pana artykuły, bardzo ciekawie Pan pisze.
Gratulacje i pozdrawiam Ewa.

SzymonS pisze...

O przystanii również czytałem i słyszałem, ale nic specjalnego nie utkwiło mi w pamięci. Fotek również nie kojarzę, jakieś na pewno muszą być. Śladów ciechocińskiej przystanii jakoś specjalnie jednak nie tropiłem, zbyt zajęty byłem poszukiwaniem informacji na temat tych toruńskich. Postaram się zarzucić sieci, coś w nie na pewno wpadnie:)

Pani Ewo - bardzo dziękuję.