poniedziałek, 7 czerwca 2010

Pustynia

A teraz zakręcamy i patrzymy na rynek z ratuszem. Jak cała starówka, dźwiga on piętno „wyzwolenia” i późniejszej „odbudowy”. Ulica została rozkopana współcześnie, trwa remont. Mam nadzieję, że po nim, w miejscu oryginalnego bruku, nie pojawi się jakaś kostka z polbruku czy inne asfaltowe gówno

To samo, ale z przeciwnej strony. Archiwalna fotka musi być bardzo stara, bo kościół św. Bartłomieja ma na niej jeszcze hełm sprzed pożaru w latach 20.

7 komentarzy:

wnuk pisze...

I tu Pan był. To miejsce odwiedzam często. Raz w roku lub nawet 2. Tu przyjechali ze Święcian moi Dziadkowie.
Śliczne było, ruskie spaliły. Fajni ludzie tu mieszkają.

SzymonS pisze...

Wiem, sam tam dość długo mieszkałem;).

pałęczanin z wileńskimi korzeniami pisze...

Gdzie Pan mieszkał w Pasłęku? Do której szkoły Pan chodził? Skąd są Pańscy rodzice? Chyba są dumni z Pana?
Pozdrawiam z Olsztyna.

pasłęczanin pisze...

Na jakiej ulicy Pan mieszkał? Do jakiej szkoły chodził? Skąd pochodzi Pana rodzina? Moi Dziadkowie z Podola wspominali i popłakiwali nad własną ojcowizną, wzywali na swołocz sowiecką, ale i pasłęczanom współczuli. Ich domy, gospodarstwa, szkoły, cmentarze i kościoły na Podolu zniszczone..może chociaż pasłęczanie przeżyli..

niegdyś pasłęczanin z wileńskimi korzeniami pisze...

nasi sąsiedzi mieli meble "rzeźbione" przez ruskich. np. wyryte napisy na biurku "pabieda", "wajna", "hitler kaput".
czerwoni wypalili wiele pruskich miasteczek.i jeszcze mówić o tym nie wolno było. ale może dzięki opowieściom domowym wyrastał w nas opór i póżniej solidarność. Dla mojego pokolenia Gdańsk-praca w stoczni to był awans, no a większość była zaczadzona już z domów.

SzymonS pisze...

Nowotki 25, po zmianie nazwy Strażacka 7. W obu wypadkach jest to boczna uliczka od Bohaterów Westerplatte.
Do szkoły nie chodziłem, bo wpadałem tam w odwiedziny do dziadków. Z Pasłęka pochodzi moja mama.
"Rzeźbione" meble, ciekawe! Ja o tym nie słyszałem, ale też moi dziadkowie nie trafili do Pasłęka zaraz po zakończeniu wojny.

niegdyś pasłęczanin z wileńskimi korzeniami pisze...

W wielu domach na poniemieckich meblach (długo innych nie było, a i później wielu solidnych mebli na segmenty nie wymieniało)były sowieckie napisy.
Moja rodzina mieszkała na Kolonii Robotniczej.Daleko było do szkoły i do kościoła. Do szkoły średniej dojeżdżaliśmy z rodzeństwem do Elbląga. A tu wypalone wszystko wokół samotnego kościoła św. Mikołaja.
Teraz w III RP podobno jest ładnie zabudowane.pozdrawiam