Na zdjęciu prezentują się schody do jednego z podziemnych zbiorników – nadal zresztą wykorzystywanego.

Zwiedzanie wieży ciśnień mieliśmy zacząć o 11, bramy zostały jednak otwarte znacznie wcześniej, ludzie rozbiegli się po całym terenie i nie mogłem wszystkich pozbierać, gdy pojawił się przewodnik. Zresztą, goście przychodzili również po tym, gdy nasze wodociągowe peregrynacje formalnie się zakończyły. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to bardzo interesujące miejsce.

Wszystkiemu, znad wejścia do wieży ciśnień, przyglądał się wodnik w towarzystwie raków (u góry) i ptactwa. Ptactwo przypomina bociany, jednak te na ogół łażą po polach, na wodę spoglądają z góry. Co innego czaple... Skąd to dzieło sztuki się tu wzięło? Będzie trzeba sprawdzić.

Pod tym budynkiem kryją się dwa podziemne zbiorniki. Każdy z nich mieści 400 metrów sześciennych wody, jej stan wskazują miarki umieszczone w bocznych wieżyczkach. Znacznie większe dwa zbiorniki, kryją się jednak pod trawnikiem za tym budynkiem. Oba mieszczą w sumie dwa tysiące metrów sześciennych, są zbudowane z cegieł i mają podobno piękne łuki. Chyba będzie trzeba zafundować sobie kiedyś podróż do wnętrza ziemi...

Wnętrze stacji pomp. Kiedyś stała tu maszyna parowa. Dziś został po niej tylko komin i szczeliny w podłodze, przez które przenikały pasy transmisyjne.

Kafelki w stacji pomp. Kiedyś to się ludziom chciało tracić czas na zdobienia...

Cudo! Umieszczony na wieży nitowany zbiornik. Mógł pomieścić 400 metrów sześciennych wody.

Mała rzecz, a cieszy. Fragment jakiegoś wyciągu znad wieżowego zbiornika.

Komin, do którego kiedyś była podłączona maszyna parowa ze stacji pomp. Jakoś w latach 70. ubiegłego wieku to posapujące cudo techniki poszło na złom. Teraz, na podobne pamiątki, polują zbieracze z całego kraju.


Uuuu, tu jestem!

Staw kryzysowy. Dawniej był napełniany, gdy w zbiornikach było zbyt wiele wody. Teraz jednak obiekt na Bielanach nie jest już zbiornikiem, ale przepompownią. Staw mruga więc rzęsą.

Fajna maszyna...

... wykonana zapewne z szwajcarską precyzją.

A kuku... ryku. Kolejny obrazek z cyklu „uwielbiam detale”.

Neogotyk na dotyk...

Budynek administracyjny, tym razem z dołu.

Dawne serce toruńskich wodociągów fotografowane znad nędznej i zarośniętej resztki torów byłej linii kolejowej do Czarnowa.

3 komentarze:
duże miasto duużociekawostek u nas trzeba szukać i szukać :_(
U nas też się trzeba naszukać... Przy organizowaniu tych wycieczek, strasznie się naużerałem.
W telewizji mówili, że w Toruniu odkryto średniowieczne mury. Jeszcze trochę, a położą na nich śliczną, nowiutką kostkę brukową ...
Ma Pan może zdjęcia tych odkrytych murów ?
Prześlij komentarz