No tak, Mokre zmieniło się w taką naszą toruńską hollyŁódź. Po budynkach fabryki makaronu ostały się jednak ino fundamenty i trzeba pamiętać, gdzie stała hala, by szukać jej śladów... Dawna fabryka kotłów kwitnie teraz jako centrum handlowe, młyny natomiast, przez ponad 20 lat popadały w ruinę. Przyszłość ich części położonej najbliżej ulicy Kościuszki nadal jest niepewna. W środkowym fragmencie kompleksu, do połowy 2013 roku, miasto ma zamiar ulokować Międzynarodowe Centrum Spotkań Młodzieży. W najwyższej już trwają prace przy budowie Centrum Nowoczesności i Inkubatora Technologicznego, oba powinny być gotowe pod koniec AD 2012.
Wychowałem się w cieniu tego budynku, a teraz obok niego mieszkam. Widzę więc żurawia budowlanego, jaki krąży nad młyńską wieżą. Niedawno o tej budowie coś musiałem w gazecie napisać, skoczyłem zatem nad Strugę... Od głównej arterii komunikacyjnej Mokrego nic się nie zmieniło, coś mi jednak podpowiadało, że młyn nie przypomina już tego zapamiętanego przeze mnie z dzieciństwa, gdy zapuszczałem się w jego okolice szukając granicy horyzontu. Rodzinna dzielnica prawdę szeptała, bo gdy zanurkowałem w ulicę Łokietka (jest to bardzo ciekawe miejsce, bo z centrum miasta błyskawicznie przenosi człowieka na krańcowe jego zadupie – geograficznie bardzo jednak temu centrum bliskie), zobaczyłem we młynie zmiany, ogromne zmiany!
Cóż, ceglana ściana powróci. Nie będzie oryginalna, ale zakryje życie, jakie znów do tych murów powróci. Dobre i to!

Tak młyny wyglądały jesienią 2010 roku, zanim jeszcze rozpoczęła się ich częściowa przebudowa. Przy okazji mała ciekawostka, która pokazuje ogrom tego zakładu. 1 lutego 1945 roku Toruń został wyzwolony spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną. 12 kwietnia Państwowy Komitet Obrony ZSRR, któremu przewodził Józef Stalin, zdecydował oswobodzić młyny Rychtera, oraz m.in. dwie inne toruńskie firmy – Union i Atra ze wszelkiego posiadanego przez nie sprzętu. Jeśli chodzi o młyny, 12 maja z Dworca Wschodniego odjechał na wschód transport składający się z 20 wagonów zrabowanego sprzętu. 11 dni później ruszył w tamtym kierunku następny, o sześć wagonów większy.
Młyńską maszynerię trzeba więc było odbudować od nowa. Mieliła ona ziarno do końca lat 80. XX wieku.

2 komentarze:
Warto dodać, że Rosjanie oswobodzili młyn w sposób dość nonszalancki. Jak wspominaja starzy toruniacy, część maszyn była wywalana wprost przez okna! ciekawe, na co się taka maszyna może później przydać? była pewnie równie sprawna, jak fortepian Chopina po defenestracji:)
dodam jeszcze, że na Mokrem Rosjanie oswobodzili także szpital. Odtąd był lżejszy o stolarkę okienną:)
pozdrawiam
Maszyny wyrzucone przez okno trafiły pewnie do skupu złomu, takie miejsca również służą rozwojowi gospodarki;).
Stolarka okienna? No tak, pewnie między innymi dlatego, gdy chciałem sfotografować szpital, jakoś nie mogłem znaleźć ciekawego miejsca, by go sensownie ująć. A przecież, gdy lecznica w 1910 roku powstała, była jednką z największych w całych ówczesnych Niemczech.
Prześlij komentarz