
Oto budynek rosyjskiej komory celnej. Wspominałem już o nim, ale wygląda na to, że przy okazji – jako graniczny – wziąłem pod uwagę niewłaściwy most. Z reprodukcji pocztówki, którą widać powyżej wynika, że przed 1914 rokiem główna droga za kordon nie wiodła trasą, jaką teraz pokonują Drwęcę wszystkie samochody przejeżdżające przez Golub-Dobrzyń. Właściwy most graniczny znajdował się obok i dziś jest chyba głównie przejściem spacerowym.

Niemiecki budynek na drugim krańcu mostu. Tu musiała znajdować się kwatera pruskiej komory celnej.

Saint-Exupéry pisał, że o wschodzie słońca pustynia jest koloru miodu. Ja bym dodał, że przy zachodzie gwiazdy, gotyk mieni się barwami wszelkimi możliwymi. Nawet taki odbudowany, jak tu w Golubiu. Zamek jest ciekawy, a do tego bardzo malowniczo położony – na Golub i Dobrzyń spogląda z wysoka. I mieni się przy zachodzie słońca, sam to widziałem. Nie sfotografowałem jednak patrząc, a tym razem nie było okazji, by podziwiać mury w blasku zachodu. Pogoda była pod psem i nawet szczekające, oraz obsrywające trawniki i chodniki czworonogi, gdzieś się pochowały.

Czas zegarmistrza przy golubskim rynku chyba już minął.

2 komentarze:
Witam,
faktycznie granice mogą być ciekawe, gdyż mamy co przekraczać...
W nawiązaniu do tekstu o granicy w Golubiu-Dobrzyniu uważam, że tamtejsza jest już zatarta.
Zapraszam do zapoznania się
http://www.szpejankowski.eu/index.php/pl/inne/100.html
Ciekawy blog, zazdroszczę zdjęć.
Pozdrawiam
Darek
FANTASTYCZNY tekst! Bardzo, bardzo dziękuję!
Pozdrawiam!
Sz.S.
A zdjęciami, gdyby co, chętnie się podzielę.
Prześlij komentarz