poniedziałek, 25 października 2010

Złocistym blaskiem otoczona

Oto święty Jakub, moim zdaniem najpiękniejszy gotycki kościół Torunia. Najpiękniejszy, ale też najbardziej niedoceniony, bo wycieczki odwiedzające starówkę, w zasadzie na Nowe Miasto nie zaglądają, a jeśli już jakaś się tu zapuści, zatrzymuje się na chwilę pod wejściem i po kilku słowach przewodnika idzie dalej. Sam zresztą, kręcąc się między żółtymi drzewami i czerwonymi murami jedną taką spotkałem. Przewodniczka powiedziała tylko, że kościół pochodzi z 1309 roku, jest kościołem parafialnym Nowego Miasta i na ogół pozostaje zamknięty. Nie zadała sobie nawet trudu, by zerknąć w stronę otwartych drzwi, jej podopieczni nie mieli więc nawet szansy zerknąć na jeden z największych skarbców Torunia. Tu bowiem, poza fantastycznymi freskami, znajdują się dwa najsłynniejsze toruńskie gotyckie krucyfiksy (prezentują się poniżej), pochodzące zresztą z rozebranego kościoła dominikanów. Tu też każdy zwiedzający może rozwinąć skrzydła swojej wyobraźni malując w niej rzeczy, które w tym kościele kiedyś były, ale już ich nie ma – średniowieczne organy, jedne z pierwszych na Pomorzu zbudowane przez franciszkanina, późniejszego twórcę organów bazyliki św. Piotra w Rzymie. Tutaj też, do 1703 roku wisiał Thornan, obecnie największy dzwon Szwecji, który do katedry w Uppsali trafił po tym, gdy został z Torunia zrabowany przez wojska Karola XII. Dzwon podobno jest nawet teraz ozdobiony tabliczką, że to właśnie ten monarcha podpierdolił go w Toruniu i podarował Uppsali. Jeśli ktoś kiedyś będzie w Szwecji, niech spróbuje posłuchać, jak dzwoni Thornan, a później niech spojrzy na wieżę św. Jakuba i wyobrazi sobie, że przez pierwszą połowę swojego życia dzwon odzywał się właśnie stąd.

1 komentarz:

Sabvelso pisze...

Faktycznie Szymonie, kościół ten jest w pewnym sensie niedoceniany. Mimo swej potężnej kubatury, jakoś nie rzuca się w oczy, tym bardziej dla przybysza z innych stron. Wędrując Szeroką, potem Królowej Jadwigi, docieramy do Nowego Rynku i tam w oczy nam się rzuca niezbyt okazały budynek Zboru, który jest na tyle duży, że uwaga skupia się właśnie na nim. Masz rację, że wina leży po stronie oprowadzających gości przewodników, którzy muszą jednak wybierać, pośród wielu przepięknych zabytków Torunia i idą chyba trochę na łatwiznę. Łatwiej jest powiedzieć parę słów pod Skrzypkiem niż przez godzinę lub więcej opowiadać o historii tego wspaniałego kościoła. Szymonie, ciekawie to opisałeś, szkoda że tylko jedna fota - dawaj więcej zdjęć ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Grzegorz