niedziela, 26 września 2010

Podole

Jesteśmy więc na Podolu, które ostatni raz obfotografowywałem dwa lata temu. Zaglądałem tu jednak już wcześniej, bo w zasadzie od czasów, gdy byłem jeszcze małym szkrabem, podróż do Kamieńca Podolskiego była marzeniem mojego życia. Przez lata chłonąłem wszystko, co miało związek z tym miastem. Obejrzałem więc „Pana Wołodyjowskiego”, a potem również przeczytałem. Trafiłem też na słowa sułtana Osmana II, który w 1621 roku w dwóch zdaniach zamknął całą magię i wyjątkowość tego miasta. Podszedł ze swoją armią pod jego mury, a na ich widok zakrzyknął pono „Kto zbudował coś takiego?” Na to jakiś jego dworzanin, również będący pod wrażeniem, odparł krótko „Coś takiego mógł zbudować tylko Bóg.” I na to władca odpowiedział „W takim razie Bóg, skoro to zbudował, niech również zdobywa, ja nie będę”.
Słowa znałem, jednak ich sens zrozumiałem dopiero, gdy na własne oczy zobaczyłem głęboki o stromy kanion, który rzeka Smotrycz wycięła w stepie szerokim okrążając miejsce, na którym rozłożyło się miasto. Dostęp do jedynego, bardzo wąskiego skrawka lądu łączącego miasto z resztą świata, człowiek zamknął zamkiem.
Dziś z bogatego miasta, dawnej siedziby biskupów trzech wyznań, zostało bardzo niewiele, jednak choćby ze względu na ten absolutnie niepowtarzalny cud natury, warto było przez kilkanaście lat marzyć i wreszcie Kamieniec zobaczyć. Tyle tylko, że później, gdy już udało mi się zrealizować marzenie, poczułem straszną pustkę. Świat jest jednak pełen niespodzianek, udało się więc ją wreszcie załatać

Fragment ruin zamku w Skale Podolskiej, oraz mostek na przepływającej u ich stów rzece. W sumie ciekawsze jest chyba zdjęcie z mostkiem, bo ten przerzucony jest nad Zbruczem. Tym samym, w którym kąpał się Światowid i tym samym, który w dwudziestoleciu międzywojennym był posko-sowiecką granicą. Więc z widocznego na zdjęciu brzegu, 17 września 1939 roku przyszedł koniec polskich kresów wschodnich.
Poza zamkiem, w Skale Podolskiej jest też kościół z polskimi napisami. Co ciekawe, podobna, również odnowiona świątynia katolicka, znajduje się również w pobliskiej miejscowości, której nazwy jednak, niestety, teraz nie pomnę. Wielokrotnie poddawane polskim akcjom kolonizacyjnym Podole, stało się bardziej spolonizowane od okolic Lwowa, do dziś jest też ukraińskim bastionem katolicyzmu, choć wyznanie przestaje być tu już wizytówką narodowości. Dwa czynne tak blisko siebie kościoły, nawet jak na Podole, wydały mi się dziwne. Zacząłem więc drążyć i usłyszałem dzięki temu dość poruszającą historię. Otóż w czasie wojny, gdy przez tamtą zapomnianą miejscowość przetoczył się już front, do kościoła dopełzł jakiś ranny niemiecki żołnierz. Kościelny go ukrył, jakoś poskładał, a potem wytłumaczył, jak powinien dotrzeć do swoich. I ten soldat wrócił do swoich, a później, gdy udało mu się dotrwać do końca wojny, wrócił również do swojego domu. Miał szczęście, że pochodził z przyszłej Republiki Federalnej Niemiec, gdzie zresztą zrobił karierę w dyplomacji i pracował nawet w warszawskiej ambasadzie. Po tym, gdy powstała Ukraina, wrócił na Podole, odnalazł kościelnego, który jeszcze żył i w podzięce za uratowane życie, sfinansował odbudowę kościoła.


Krzywe zdjęcie, ale ja je lubię
Jedna z najsłynniejszych fortec Europy
Most Turecki jest najbardziej imponujący, gdy się na niego patrzy z dołu

Zamek oglądany od strony mniej znanej. Po tej stronie zresztą stali Turcy

Mostek wiszący nad Smotryczem. Spieszyło mi się, więc na niego wbiegłem, a ten mi zaczął pod nogami skakać:)
Miasto, położone równie imponująco jak i zamek
Zniszczona przez Stalina katedra ormiańska...
...i kot przy niej
Ukraińcy odbudowują stare miasto. Z dość zmiennym szczęściem...
Kamieniecki ratusz
Pies się zapatrzył. Ja również.
Najdalej na wschód wysunięta gotycka katedra na świecie. I pewnie jedyna, przy której stoi minaret. Po tym, gdy Rzeczpospolita odzyskała Kamieniec po pokoju karłowickim, na jego szczycie stanęła wykonany w Gdańsku posąg Matki Boskiej.
W tym budynku była synagoga
Dawny klasztor franciszkanów, dziś siedziba promoskiewskiej cerkwi prawosławnej
Mimbar, turecka kazalnica znów wróciła do kościoła św. Mikołaja, do którego trafiła, gdy świątynia, po upadku Kamieńca, została zamieniona na meczet. Wcześniej mimbar stał pod ścianą katedry – w sowieckich czasach muzeum religii.
Kościół w Okopach Świętej Trójcy, ostatni punkt oporu w Nie-Boskiej komedii Krasińskiego. Dziś może on już wyglądać inaczej, bo dwa lata temu mówiło się o jego odbudowie. Kiedy jednak, jakieś osiem lat temu zobaczyłem go pierwszy raz, w ruinach królowały kury.
Brama Lwowska w Okopach
Dniestr, południowa granica II RP. Na drugim brzegu zaczynała się Rumunia, a kawałek dalej na wschód, Związek Radziecki. O kogutach w Okopach Świętej Trójcy mówiło się więc wtedy, że obwieszczają świt trzem krajom.

Brak komentarzy: