W tym samym czasie wypłynęła również sprawa mordów w Aleksandrowie Kujawskim i Nieszawie, których w 1945 roku na okolicznych Niemcach dopuściło się komando UB. Niemcy, którzy wtedy zostali zamordowani, mieszkali na tych ziemiach od pokoleń, podczas wojny nie splamili się krwią (jeden nawet był żołnierzem AK). Nie mieli nic na sumieniu, więc nie zamierzali uciekać wraz z wycofującą się armią niemiecką... Na początku oskarżenie zostało naturalnie odebrane, jako niecny atak, jednak miejscowy proboszcz podszedł do sprawy zupełnie inaczej, niż jego koledzy z północnego Mazowsza. Zorganizował specjalne rekolekcje i pogodził mieszkańców Nieszawy z przeszłością. I co? Kilka lat później w regionie pojawił się Gustaw Backer, miejscowy Niemiec, którego ojciec został zamordowany w Aleksandrowie. Chciał postawić tam pomnik niewinnych polskich i niemieckich ofiar wojny, Aleksandrów nie był jednak tym zainteresowany. Backer przyjechał więc do Nieszawy i pierwszy taki pomnik w Polsce stanął właśnie tu. Jak dotąd, jest to jedyny taki pomnik, choć podobne powinny pojawić się niemal w każdej wsi.

1 komentarz:
znam tę historię... znam księdza, który był jednym z inicjatorów ujawnienia zbrodni i polsko-niemieckiego pojednania... aż trudno uwierzyć, że to było tak blisko, choć... pewnie jeszcze bliżej miały miejsce podobne i inne tragiczne historie...
Prześlij komentarz